Nie planuję życia na dekady do przodu.
Ale na jutro? Jestem gotowa.
Nie chodzi o to, że chcę odejść.
Chodzi o to, że każdego dnia zasypiam ze spokojną głową.
Bez ciężaru niewypowiedzianych słów, bez niedokończonych rozmów, bez niezałatwionych spraw.
Nie mam poczucia, że coś odwlekam, że coś gubię po drodze.
Nie żyję z myślą, że jutro mogę umrzeć.
Żyję tak, by gdyby coś się stało, nie zostawić po sobie bałaganu.
Nie dlatego, że jestem idealna.
Ale dlatego, że rozmawiam, wyjaśniam, zamykam, odpuszczam. Z ludźmi i sama ze sobą.
To nie jest wielka filozofia. To codzienny wybór.
Czy jeśli dziś coś czuję - mówię o tym?
Czy jeśli trzeba coś wyjaśnić - czekam, czy działam?
Czy jeśli ktoś jest mi bliski - on o tym wie?
Kiedyś tego nie rozumiałam.
Odkładałam sprawy na „kiedyś”.
Teraz wiem, że kiedyś to nie jest data w kalendarzu.
To złudzenie.
Nie trzeba być gotowym na starość.
Wystarczy być przygotowanym na jutro.
Nie dramatycznie. Nie ze strachem.
Z rozsądkiem. I spokojem.
To trochę jak z mieszkaniem.
Nie chodzi o sterylność.
Chodzi o to, żeby nie potykać się o własny bałagan.
Nie mam gotowej recepty.
Każdego dnia coś domykam, coś poprawiam, coś rozplątuję.
Spokój to nie meta - to codzienna decyzja.
Nie musisz mieć wszystkiego idealnie uporządkowanego.
Chodzi tylko o to, żebyś nie nosiła w sobie ciężaru, który da się zdjąć.
Może zacznij od czegoś prostego:
• Czy jest ktoś, z kim chciałabyś się pogodzić?
• Czy jest jakaś rozmowa, którą odwlekasz?
• Czy są rzeczy, które nosisz w głowie, a mogłabyś je uporządkować?
Nie chodzi o wielkie gesty.
Czasem wystarczy jeden telefon. Jedno słowo. Jedna decyzja.
Każde „załatwione” sprawia, że śpisz spokojniej.
Nie piszę tego z góry. Też tego się uczyłam. Nadal się uczę.
I może właśnie dlatego każdy dzień traktuję poważniej -
nie jak coś oczywistego, ale jak szansę na domknięcie czegoś ważnego.
Nawet jeśli to tylko jedna rozmowa, jeden uśmiech, jedno „przepraszam”.
Może i Ty, czytając to, czujesz, że coś w Twoim życiu czeka na dokończenie.
I wiesz co? Masz czas. Właśnie dziś.
A gdyby dziś był Twój ostatni dzień - co chciałabyś jeszcze zrobić, powiedzieć, uporządkować?
Może wcale nie tak wiele, jak myślisz.
Czasem największym luksusem jest zasypiać z poczuciem, że jeśli jutro nadejdzie - będziesz gotowa. A jeśli nie - nie zostawisz po sobie bałaganu. To spokój, który możesz dać sobie już dziś.
Dziękuję, że zaglądasz na mój blog 🌿 Jeśli chcesz, zostaw kilka słów w komentarzu albo kliknij „Obserwuj” po prawej stronie. A gdybyś chciał/a postawić mi kawę - zapraszam tutaj:

1 komentarz:
To jakby napisane do mnie. Ja mam problem ze śmiercią boję się jej a teraz umarła moja mama jest zaledwie miesiąc po i.... Też panicznie się bałam i starałam się jej pomóc ale nie dałam rady. Okazało się że to mnie przerosło. A teraz proboje jakoś mijać dzień po dniu z różnym stanem psychicznym. Czy żyje żyłam tak aby żyć ze sobą w zgodzie bo chyba o to w tym poście też chodzi. Nie wiem ale powiedziałam jej że ja kocham i że jest dla mnie ważna i ta miłość trwa. Żałuję tylko że zrobiłam to tak pozno
Prześlij komentarz