Siedzę i myślę.
Dlaczego czasem, kiedy czuję się sobą - naprawdę sobą - nagle robi się chłodno wokół mnie?
Dlaczego radość potrafi kłuć innych w oczy bardziej niż smutek?
I wiesz co?
Zaczęłam to zauważać. Ludzie nie nienawidzą cię dlatego, że robisz coś złego.
Oni nienawidzą dlatego, że robisz coś, na co oni nigdy się nie odważyli. Bo kiedy jesteś szczera - pokazujesz im ich udawanie.
Była taka kobieta - znałam ją tylko z widzenia.
Zawsze uśmiechnięta, w lekkiej sukience, z błyskiem w oku. Mówiła, co myśli. Nie przepraszała za to, że jest.
Ludzie ją krytykowali.
Że za głośna.
Że za pewna siebie.
Że “taka trochę zbyt”.
Ale w głębi serca wiem, że oni nie mówili o niej.
Mówili o sobie!
Bo kiedy stajesz naprzeciw kogoś, kto żyje naprawdę, widzisz dokładnie, jak bardzo siebie samego trzymasz na smyczy.
Jesteś lustrem. I nie każdy jest gotów w nie spojrzeć.
Kiedy jesteś wolna - przypominasz innym, że są zamknięci. Znasz to uczucie, kiedy robisz coś dla siebie - pierwszy raz od dawna?
Zapisujesz się na jogę. Otwierasz swoją małą firmę. Kupujesz sobie tę kieckę, choć nie była w promocji. I wtedy…
- „Zmieniłaś się.”
- „Zadzierasz nosa.”
- „Nie jesteś już taka jak dawniej.”
A przecież jesteś po prostu bliżej siebie.
To boli ich, nie ciebie.
Bo im nikt nie pozwolił. Albo sami sobie nie pozwolili.
Nie świeć słabiej, tylko dlatego, że ktoś patrzy prosto w Twoje światło.
Kiedy kochasz siebie - wywołujesz ich tęsknotę
Miłość do siebie… nie taka instagramowa. Ale ta cicha, prawdziwa.
Kiedy mówisz: „Nie, nie chcę się spotkać, potrzebuję pobyć sama.”
Kiedy odpoczywasz i nie czujesz winy.
Kiedy dbasz o siebie, nie pytając nikogo o zgodę.
To wszystko może wywołać ból u tych, którzy wciąż próbują zasłużyć na swoje istnienie.
Pamiętam, jak raz koleżanka powiedziała: „Ale się zmieniłaś.”
A ja uśmiechnęłam się i odpowiedziałam: „W końcu.”
I to było najprawdziwsze ‘w końcu’ w moim życiu.
Więc nie chowaj się
Nie chowaj światła, żeby inni nie musieli patrzeć na swój cień.
Nie przycinaj skrzydeł, żeby komuś nie było przykro, że stoi.
Nie wstydź się siebie. Bo nienawiść, którą czasem czujesz z zewnątrz - to niedokończona rozmowa człowieka z samym sobą.
Ty jesteś tylko lustrem.
List do Ciebie
Jeśli czytasz to i czujesz, że to o Tobie - wiedz, że nie jesteś sama.
Że jesteśmy tu. My, kobiety, które przestały się zmniejszać.
Które już się nie tłumaczą ze swojego światła.
Które - mimo wszystko - nadal wierzą, że warto być sobą.
Nie jesteś „za bardzo”.
Jesteś w sam raz.
Dla siebie. I dla świata, który w końcu się obudzi.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś czuć, że ktoś Cię nie lubi… tylko dlatego, że byłaś sobą?
Co w Tobie najbardziej drażni innych - i czy przypadkiem nie jest to Twoja największa siła?
Czy Ty sama pozwalasz sobie być tak autentyczna, jak naprawdę pragniesz?
Zapamiętaj
Często najbardziej drażni nas w innych to, czego sami sobie nie umiemy dać.
Ale to nie znaczy, że Ty masz przestać być sobą. To znaczy, że oni jeszcze nie zaczęli.
Zostaw komentarz, jeśli masz chwilę - lubię te małe rozmowy pod wpisami. Możesz też kliknąć „Obserwuj” w bocznym pasku, aby być na bieżąco. A kawę zawsze można postawić tutaj:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz