środa, 31 grudnia 2025

Codziennie małe rzeczy

 Czasami sobie myślę, że świat naprawdę nie potrzebuje wielkich bohaterów z peleryną. Potrzebuje ludzi, którzy robią drobne dobre rzeczy - tak zwyczajnie, po cichu, z serca. Było kiedyś takie zdarzenie, które mocno we mnie zostało. Codziennie chodziłam do tej samej piekarni. Zwykłe miejsce - kilka bułek, trochę ciastek, czasem kawa. Za ladą pani Kasia, miła, ale zawsze jakaś taka zmęczona. Aż któregoś dnia przede mną w kolejce stanął starszy pan. Siwy, z pogodną twarzą. Spojrzał na panią Kasię i zamiast zwykłego „poproszę dwa kajzerki”, powiedział:

- A pani to dziś jak promyk słońca w tej piekarni! Tylko bułki się przy pani rumienią!

I wiecie co? Pani Kasia się roześmiała. Tak prawdziwie. Jakby na chwilę zapomniała o tym wszystkim, co ją przygniata. I ja też się uśmiechnęłam. A potem, przez całą resztę dnia, miałam w sobie coś ciepłego.

Zaczęłam wtedy bardziej zwracać uwagę na takie drobne gesty. Na to, że czasem wystarczy jedno dobre słowo, żeby komuś ulżyło. Jedno spojrzenie. Jeden żart. Jeden uśmiech. Od tamtej pory staram się codziennie zrobić coś dobrego. Czasem po prostu powiem coś miłego kasjerce w sklepie. Innym razem ustąpię komuś miejsca albo pochwalę dzieciaka, który zrobił coś fajnego. Niby nic wielkiego. Ale może właśnie to „nic wielkiego” potrafi zmienić komuś dzień?

Nie wiem, może to naiwne. Ale ja wierzę, że te drobne rzeczy mają znaczenie. Może nawet większe niż nam się wydaje.

Morał?

Nie musisz być idealny. Nie musisz mieć pieniędzy, wpływów, czasu. Czasem wystarczy być dobrym człowiekiem. I każdego dnia zrobić jedną dobrą rzecz - choćby maleńką.






 Jeśli masz ochotę, zostaw komentarz – bardzo lubię je czytać. Możesz też kliknąć „Obserwuj” w bocznym pasku, by nie przegapić nowych wpisów. A kawę możesz postawić tutaj: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz