„Życie mnie przygniata” - powiedziała wnuczka. Babcia nie odpowiedziała słowami. Zrobiła coś innego.
Starsza kobieta uśmiechnęła się łagodnie i zaprosiła wnuczkę do siebie do kuchni.
Na stole położyła kostkę lodu, świecę i ziarenko przyprawy.
Każdą z tych rzeczy postawiła przy kaloryferze.
- Poczekamy chwilę - powiedziała tylko.
Po paru minutach lód się rozpłynął. Świeca zaczęła się topić, ale dawała ciepło i światło. A przyprawa... uwolniła zapach. Niewielki, ale wyczuwalny.
- Widzisz - powiedziała babcia. - Każda z tych rzeczy zareagowała inaczej na ciepło.
Lód się poddał. Zniknął.
Świeca zaczęła się spalać, ale w tym procesie ogrzewała i rozjaśniała przestrzeń.
A przyprawa? Ona rozkwitła.
To nie chodzi o to, czy w życiu robi się „gorąco”. Bo zrobi się.
Chodzi o to, co zrobisz wtedy Ty.
Nie musisz być nieczuła jak lód, żeby przetrwać. Nie musisz spalać się jak świeca dla innych, zapominając o sobie. Ale masz w sobie siłę, by - tak jak przyprawa - uwolnić to, co najpiękniejsze, nawet w trudnych chwilach.
Morał:
Nie zmienimy temperatury świata, ale możemy wybrać, co z nią zrobimy. Każdy z nas ma coś w sobie, co może zamienić trud w wartość - zapach, ciepło, światło… Twoja obecność też ma znaczenie. Nawet jeśli czasem tego nie widać od razu.
Dziękuję, że zaglądasz na mój blog 🌿 Jeśli chcesz, zostaw kilka słów w komentarzu albo kliknij „Obserwuj” po prawej stronie. A gdybyś chciał/a postawić mi kawę - zapraszam tutaj:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz