W pewnym miasteczku znajdował się stary, niemal zapomniany budynek. Mieszkańcy mówili o nim „Dom Odbić”, choć nikt dokładnie nie wiedział, skąd wzięła się ta nazwa. Mówiono, że kto tam wejdzie, zobaczy więcej, niż się spodziewa.
Pewnego dnia ciekawski kot, znany z pogodnego usposobienia, postanowił zbadać to miejsce. Wszedł do środka z entuzjazmem i zaciekawieniem. Wnętrze było pełne lśniących
powierzchni - ściany odbijały jego obraz w nieskończoność. Kot uśmiechnął się do swojego odbicia. W tej samej -chwili tysiące „kotów” odwzajemniło ten uśmiech. Poruszył ogonem z radością, a wszystkie odbicia zrobiły to samo.- Co za cudowne miejsce! - zamruczał zadowolony. - Tyle przyjaznych twarzy!
Następnego dnia do tego samego domu trafił inny kot, znany z wiecznego niezadowolenia. Kiedy przekroczył próg, spojrzał podejrzliwie w zwierciadła. Jego odbicia wydawały się groźne, ponure, wręcz wrogie. Warknął, a setki postaci w odpowiedzi również się skrzywiły.
- Co za okropne miejsce - fuknął i uciekł jak najdalej. - Lepiej trzymać się od tego z daleka.
Morał:
Świat często oddaje nam to, co sami do niego przynosimy. Ludzie wokół nas mogą być jak lustra - jeśli spojrzysz na nich z życzliwością, zobaczysz życzliwość. Jeśli patrzysz z podejrzliwością, odpowiedzą tym samym.
Zanim ocenisz otoczenie, sprawdź, z jaką postawą sam do niego wchodzisz.
Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz.
Przycisk „Obserwuj” w bocznym pasku pozwoli Ci być zawsze na bieżąco.
A kawę możesz postawić tutaj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz