Historia o domu luster - dlaczego świat często odbija to, co sami do niego przynosimy
Krótka historia o dwóch kotach w „Domu Odbić” pokazuje ważną prawdę o relacjach z ludźmi. Często świat reaguje na nas tak, jak my sami wchodzimy w relacje - z życzliwością albo z lękiem.
W pewnym miasteczku znajdował się stary, niemal zapomniany budynek. Mieszkańcy mówili o nim „Dom Odbić”, choć nikt dokładnie nie wiedział, skąd wzięła się ta nazwa. Mówiono, że kto tam wejdzie, zobaczy więcej, niż się spodziewa.
Pewnego dnia ciekawski kot, znany z pogodnego usposobienia, postanowił zbadać to miejsce. Wszedł do środka z entuzjazmem i zaciekawieniem. Wnętrze było pełne lśniących
- Co za cudowne miejsce! - zamruczał zadowolony. - Tyle przyjaznych twarzy!
Następnego dnia do tego samego domu trafił inny kot, znany z wiecznego niezadowolenia. Kiedy przekroczył próg, spojrzał podejrzliwie w zwierciadła. Jego odbicia wydawały się groźne, ponure, wręcz wrogie. Warknął, a setki postaci w odpowiedzi również się skrzywiły.
- Co za okropne miejsce - fuknął i uciekł jak najdalej. - Lepiej trzymać się od tego z daleka.
Morał:
Świat często oddaje nam to, co sami do niego przynosimy. Ludzie wokół nas mogą być jak lustra - jeśli spojrzysz na nich z życzliwością, zobaczysz życzliwość. Jeśli patrzysz z podejrzliwością, odpowiedzą tym samym.
Zanim ocenisz otoczenie, sprawdź, z jaką postawą sam do niego wchodzisz.
„Jedno dobre słowo może zmienić czyjś dzień - dlaczego małe gesty mają wielką moc.” Bo czasem naprawdę wystarczy drobna życzliwość, żeby czyjś dzień - albo spojrzenie na świat - zrobiło się odrobinę jaśniejsze. A jeśli masz ochotę, napisz w komentarzu: czy zdarzyło Ci się kiedyś zobaczyć w ludziach dokładnie to, z czym sam do nich przyszedłeś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz