Po co tak smutno? Po co tak radośnie?”. I z każdą taką prośbą, Śpiewak cichł. Aż w końcu… zamilkł. Długo siedział na gałęzi, patrząc na innych, którzy śpiewali od niechcenia. Nikt ich nie krytykował. Nikt nie oczekiwał niczego. Po prostu byli. I może właśnie dzięki temu ich śpiew był wolny. Któregoś dnia, gdy wiatr przeszedł przez koronę drzew,Śpiewak westchnął. I zamiast śpiewu… zaczął słuchać siebie. Nie było to głośne. Nie było nawet piękne. Ale było jego. I wtedy zrozumiał - że śpiew nie ma sensu, jeśli trzeba go dopasować do cudzych oczekiwań. Że lepiej milczeć, niż żyć tylko po to, by spełniać cudze potrzeby. Od tamtego dnia śpiewał tylko wtedy, kiedy naprawdę czuł. I nigdy już nie dla wszystkich.
🌿 Morał:
Czasem najpiękniejsza część nas zanika nie dlatego, że ją straciliśmy - ale dlatego, że pozwoliliśmy innym decydować, jaka ma być. I dopiero kiedy uczymy się znowu słyszeć siebie, zaczynamy żyć naprawdę
Jeśli ten tekst dotknął czegoś w Tobie - może dotknie i kogoś innego. Podziel się nim cicho.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz