Ale wiem, że są rzeczy, które ludzie noszą przy sobie, bo wierzą, że one chronią.
Albo dają siłę. Albo spokój. Jakieś maleńkie symbole, nitki, kamienie, zawieszki, runy… Różne.I czasami się z tego śmiejemy - bo przecież „to tylko nitka”, „to tylko kamień”.
Ale czasami… to nie jest tylko.
Ja, na przykład, noszę czerwoną nitkę. Nie wiem do końca, jak to działa. Może to podświadomość. Może nastawienie. Ale mam wrażenie, że coś mnie chroni. Choćby przed moim własnym niepokojem.
Mój mąż też nosi swoje amulety. I od kiedy zaczął, rzadziej choruje. Czy to siła sugestii? Może. Ale jeśli coś sprawia, że czujesz się lepiej - czy to naprawdę ma znaczenie, jak to działa?
Nie wszystko trzeba rozumieć. Czasem wystarczy poczuć.
Może właśnie dlatego ludzie od wieków noszą przy sobie rzeczy, które ich wzmacniają.
Nie zawsze mają one moc „z zewnątrz”. Czasem to Ty sam/sama ją w nich umieszczasz.
I to może być wystarczające.
Wierzę też w coś innego: że nie każdy przedmiot nam służy.
Że czasem coś, co wygląda na „pamiątkę” albo „talizman”, może nieść cudzy ciężar.
Pierścionek po kimś, kto dużo cierpiał. Kamień, który zebrał cudzą energię.
Dlatego nie wszystko przyjmuję. Nie wszystko noszę.
Słucham siebie. I polecam to każdemu.
Bo prawdziwa ochrona nie zawsze jest w przedmiocie.
Czasem jest w tym, co dzięki niemu w sobie budzisz:
spokój, uważność, nadzieję, intencję, że dasz sobie radę.
I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
Nie wszystko da się wyjaśnić. I nie wszystko trzeba.
Nie wiem, czy te amulety działają naprawdę, czy to „tylko” wpływ na naszą podświadomość.
Ale może nie musimy wiedzieć. Może to nie jest aż tak ważne.
Bo jeśli coś pomaga człowiekowi się podnieść, poczuć bezpieczniej, uspokoić myśli - to dlaczego to kwestionować?
To nie jest naiwność. To jest szukanie sposobu na przetrwanie.
Dlatego nigdy nie mówię: „to głupie”.
Nie pytam: „czy to działa naprawdę?”.
Bo dla kogoś to naprawdę działa - właśnie dlatego, że wierzy. I ma do tego prawo.
W świecie, w którym tyle rzeczy nas przygniata, jeśli ktoś znajdzie coś, co go podnosi - to niech trzyma się tego najmocniej, jak umie.
Niech nosi nitkę. Kamień. Wisiorek. Symbol.
Niech ma coś, co przypomina mu: „jesteś bezpieczny”, „dasz sobie radę”.
Bo nawet jeśli to „tylko psychika” - to przecież to właśnie ona nas często ratuje albo gubi.
I jeśli coś ją wspiera - to niech wspiera.
I jeszcze jedno. To ważne.
Czasem człowiek jest w takim miejscu, że naprawdę nie ma się czego złapać.
Tonący trzyma się przysłowiowej żyletki i choć to tylko obraz, to dobrze oddaje, jak to jest, kiedy się szuka jakiegokolwiek punktu oparcia. Choćby najmniejszego.
I wtedy przychodzi ktoś i mówi: „noś czarny onyks, on chroni przed złym”.
I ta osoba nie pyta: „czy to prawda?” - tylko zaczyna wierzyć. Bo musi się czegoś trzymać.
I wiesz co? Czasem właśnie to wystarczy.
Bo nagle człowiek zaczyna zauważać drobne plusy.
Bo nie patrzy już tylko w ciemność - tylko widzi, że może ktoś go nie wyzwał, dzień był spokojniejszy, głowa mniej bolała, strach był mniejszy.
Czy to zasługa onyksu? Może. A może tego, że umysł dostał coś, w co mógł się oprzeć.
I nie ma w tym nic głupiego. Ani śmiesznego.
Jest w tym życie. Czasem bardzo kruche, ale nadal życie.
I jeśli czarny onyks, czerwony sznurek czy kamień z plaży mają komuś pomóc nie zatonąć - to warto.
Niech pomagają. Nie muszą mieć cudownej mocy. Wystarczy, że mają znaczenie.
📎 A jeśli szukasz inspiracji - może coś z tego będzie Ci bliskie:
czerwona nitka z intencją
bransoletka zrobiona samodzielnie
kamień intuicyjnie wybrany na spacerze
własnoręcznie narysowany symbol
cytat, który koi - schowany w portfelu
piórko znalezione „na znak”
naszyjnik z kamieniem, który sam wybrałeś/wybrałaś
Krzyżyk w aucie to też forma amuletu
mały przedmiot, który przypomina Ci, że jesteś ważna/y
Niech to będzie Twoje. Nie modne. Nie „od innych”.
Tylko takie, które coś w Tobie uruchamia.
Bo może nie chodzi o magię - tylko o kierunek, w który zaczynasz patrzeć.
A to czasem wystarczy, żeby człowiek się podniósł.
Będzie mi ogromnie miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzu. Jeżeli chcesz częściej tu zaglądać, kliknij „Obserwuj” po prawej stronie - to chwila, a zawsze będziesz na bieżąco. A kawą zawsze można mnie mile zaskoczyć:

1 komentarz:
Kiedyś nawet o tym nie myślałem.Teraz jestem przekonany,że to działa.
Prześlij komentarz