Piszę to też jako ktoś, kto sam kiedyś czekał.
Czekałam latami, że mój ojciec przeprosi. Że zobaczy, co zrobił. Że może chociaż raz powie: ‘to była moja wina’. I nie doczekałam się.
Aż pewnego dnia zrozumiałam coś bolesnego, ale wyzwalającego: ja już nie potrzebuję jego słów, żeby ruszyć dalej.
Przez lata żyłam tak, jakby ta przeszłość wciąż miała nade mną władzę. Ale ona miała ją tylko dlatego, że oddawałam jej swoje dziś.
Wybaczenie nie przyszło od razu. I nie przyszło dla niego. Przyszło dla mnie. Bo nie chciałam już żyć z ciężarem, którego nikt poza mną nie dźwigał.
Wiem, że boli. Nawet po 10, 20, 30 latach. Bo nie każda rana goi się z czasem. Niektóre wrastają w człowieka, stają się jego częścią. A my, choć wiemy, że to nas niszczy - nie potrafimy już bez tego żyć.
Ale dziś chcę Ci powiedzieć coś, czego może nikt nigdy Ci nie powiedział: to już nie tamta historia Cię
więzi. To Ty sama w niej zostałeś. Z lojalności do tamtej siebie. Z lęku. Z żalu. Albo… bo po prostu nie znasz innego życia.”✦ refleksja z głębi serca
Kiedy przez lata żyjesz przeszłością, wszystko inne blaknie. Ludzie wokół się starzeją, zmieniają, odchodzą. A Ty wciąż siedzisz w tej jednej chwili - tej, która bolała najbardziej.
Ale ból, który trwa latami, nie jest już raną. Jest wyborem. Trudnym, nieświadomym, ale jednak wyborem.
I wiem, jak to brzmi. Może nawet wkurza. Ale nie piszę tego z pozycji osoby, która ‘już się z tym uporała’. Piszę to jako ktoś, kto też kiedyś nie chciał puścić. Bo jeśli puścisz - to co zostanie? Cisza? Pustka? A może... przestrzeń na nowe życie?
✦ Co możesz zrobić, jeśli boli Cię coś sprzed lat?
1. Zatrzymaj się i zapytaj: co tak naprawdę trzymam?
To nie zawsze ból. Czasem poczucie niesprawiedliwości. Wina. Tęsknota za kimś, kto nigdy nie przeprosił. Albo złość, że nikt nie zareagował. Nazwij to - dopiero wtedy możesz to puścić.
2. Nie czekaj, aż „samo się przejdzie”.
Po 30 latach to już nie przejdzie. Musisz z tym coś zrobić. Cokolwiek. Nawet napisać jedno zdanie: „To nie moja wina. Ale też już nie moja kara.”
3. Przestań być bohaterem smutnej opowieści.
Twoje życie to nie tylko ta krzywda. I nie musisz być jej pomnikiem. Masz prawo być kimś więcej niż ofiarą z tamtej chwili.
4. Zrób coś symbolicznego - zamknij to naprawdę.
Nie potrzebujesz publiczności. Może wystarczy, że spalisz list który napisałeś do tej osoby wyrzucając wszystko co Ci złego uczyniła. Albo napiszesz do tej osoby i nie wyślesz. A może wyjdziesz w pole i krzykniesz wszystko, co w Tobie siedzi. Po raz pierwszy i ostatni.
5. Daj sobie zgodę na życie, które już nie boli.
Nie musisz nikomu tłumaczyć, dlaczego wybaczasz. Ani komu. Wybaczenie nie oznacza zapomnienia. Oznacza tylko: nie chcę już oddawać mojego serca tamtej chwili.
✦ Zakończenie - takie, które może zburzyć mur
Nie wiem, ile lat już to nosisz. Może połowę życia. Może więcej. Ale wiem jedno: nikt nie przyszedł Cię z tego uratować. I pewnie nikt nie przyjdzie.
Tylko Ty możesz zdecydować, że to nie będzie już Twoja codzienność. Że Twoja dusza nie zostanie na zawsze zakopana w tamtym czasie.
Jeśli tego nie zrobisz - to tamci ludzie, tamta sytuacja, tamta rana… wciąż będą pisać Twój scenariusz. A Ty masz przecież jeszcze cały rozdział przed sobą.”
Lubię wiedzieć, że ktoś tu zagląda - daj znać w komentarzu, co myślisz. Zachęcam też do kliknięcia przycisku „Obserwuj” po prawej stronie - to prosty sposób, by nie przegapić kolejnych wpisów. A jeśli chcesz okazać dodatkowe wsparcie, możesz postawić mi kawę tutaj:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz