poniedziałek, 12 stycznia 2026

Niech te problemy będą, póki ja jestem.

Wiesz, ostatnio złapałam się na czymś dziwnym. Że czasem, gdy mam wszystkiego po dziurki w nosie i myślę „ile jeszcze?”, przychodzi mi do głowy myśl… przewrotna, ale prawdziwa.

Że problemy to jednak znak życia.

Bo jedyne miejsce, gdzie już nikt nie musi się z niczym zmagać, to cmentarz. Tam nikt nie martwi się kredytem, samotnością, zmarszczkami, czy tym, co powiedziała sąsiadka. Tam jest cisza. Ale taka, której nikt z nas tak naprawdę nie pragnie.

Więc może te nasze zmartwienia - choć potrafią przygnieść - są jak echo życia? Może właśnie dzięki nim czujemy, że jeszcze jesteśmy w ruchu? Że jeszcze nas coś obchodzi, boli, porusza?

I kiedy tak myślę, to nagle moje „mam dość” zamienia się w ciche „na szczęście jeszcze jestem”.

Więc tak, czasem chcę się skulić pod kocem i zniknąć. Ale potem przypominam sobie - gdy nic już nie boli, to znaczy, że naprawdę zniknęłam.

A dopóki mam choćby jeden powód, żeby się z czymś szarpać… to znaczy, że nadal tu jestem. I to mi wystarcza.


Jeśli Ci pomogło, przekaż go komuś, komu też pomoże 💛






Masz ochotę na małą interakcję? Napisz komentarz lub kliknij „Obserwuj” w bocznym pasku 😊
A gdybyś chciał/a postawić mi kawę - link znajdziesz tutaj: 


sobota, 10 stycznia 2026

Kiedy wali się wszystko naraz

Nie wiem, czy to tylko ja, ale mam wrażenie, że czasem życie nie wali się powoli.

Tylko jednym ruchem - jakby ktoś pociągnął za jakąś niewidzialną nitkę i posypało się wszystko.

Najpierw choroba, potem pralka, potem komputer, potem dziwne spięcia z ludźmi, potem jeszcze samochód. A na koniec siadasz na krześle w kuchni, patrzysz na ten cały chaos i myślisz:

„Serio? Jeszcze coś?”

Kiedyś myślałam, że to przypadek. Że po prostu mam pecha, zły dzień, zły tydzień, zły los. Ale potem zaczęłam zauważać pewną prawidłowość: takie ciągi zdarzeń zdarzały się zawsze wtedy, gdy w moim życiu działo się coś naprawdę dużego. Nie tylko na zewnątrz - ale też we mnie.

Nie jestem wróżką. Ale wierzę, że wszystko jest energią. I że jeśli w naszym życiu coś się psuje - naprawdę, głęboko, emocjonalnie - to ta energia zaczyna się rozlewać na inne rzeczy. I wtedy padają sprzęty. I wysiadają relacje. I odzywają się stare rany.

To jakby cały dom, całe nasze otoczenie, czuło ten wewnętrzny rozpad. Jakby rzeczy - nawet te najbardziej zwykłe - wiedziały, że coś się kończy. I same zaczynały się kruszyć.

Ale jest też druga strona tego chaosu.

Czasami to nie tylko rozpad. Czasami to - choć brzmi to może dziwnie - porządkowanie. Tylko takie brutalne. Jakby życie mówiło: „To już się nie nadaje. To już Ci nie służy. To już nie pasuje do tego, kim się stajesz.”

Czasami coś się psuje, bo... robi miejsce.

Bo gdyby wszystko działało, gdyby wszystko było po staremu - nie miałabyś powodu, by coś zmienić.

I nie chodzi tylko o rzeczy. Czasami psują się związki. Pękają przyjaźnie. Ludzie odchodzą - albo my musimy odejść. Zwalniają nas z pracy, z którą byliśmy związani przez lata. Albo sami podejmujemy decyzję, której nie mieliśmy siły podjąć wcześniej.

I tak, są takie rozdziały, które nie kończą się szczęśliwie. Ale ich zakończenie - samo w sobie - to już sukces. Bo coś, co trwało zbyt długo, w końcu się domknęło. Może z hukiem. Może z bólem. Ale już nie trzeba tego dźwigać.

czwartek, 8 stycznia 2026

Najcenniejsze konto swiata

 

Każdego poranka - jeszcze zanim otworzysz oczy - ktoś dyskretnie zasila Twoje konto. Nie pieniężne. Nie cyfrowe.

To konto czasu.

Dostajesz 86 400 sekund. Każdego dnia. Bez wyjątku.

Ale jest jeden haczyk.

Tego, czego nie wykorzystasz… nie odzyskasz. Nie możesz przelać dalej. Nie możesz zachować na potem. Zniknie. Bezpowrotnie.

Więc co zrobisz z tym darem?

Czy pozwolisz, by przeciekł Ci przez palce w narzekaniu, przewijaniu i odkładaniu?

Czy może wypełnisz go uważnością? Przemyśleniami? Czułością?

Jednym telefonem, który może zmienić czyjś dzień. Jednym zdaniem, które zostanie w kimś na zawsze.

Nie musisz zmieniać świata.

Wystarczy, że zaczniesz naprawdę żyć.

Bo czas nie czeka. Ale Ty wciąż masz wybór.

Dziś. Teraz.




Zostaw komentarz, jeśli masz chwilę – lubię te małe rozmowy pod wpisami.
Możesz też kliknąć „Obserwuj” w bocznym pasku, aby być na bieżąco.
A kawę zawsze można postawić tutaj: 


wtorek, 6 stycznia 2026

Życie mnie przygniata

 „Życie mnie przygniata” - powiedziała wnuczka. Babcia nie odpowiedziała słowami. Zrobiła coś innego.

Starsza kobieta uśmiechnęła się łagodnie i zaprosiła wnuczkę do siebie do kuchni.

Na stole położyła kostkę lodu, świecę i ziarenko przyprawy.

Każdą z tych rzeczy postawiła przy kaloryferze.

- Poczekamy chwilę - powiedziała tylko.

Po paru minutach lód się rozpłynął. Świeca zaczęła się topić, ale dawała ciepło i światło. A przyprawa... uwolniła zapach. Niewielki, ale wyczuwalny.

- Widzisz - powiedziała babcia. - Każda z tych rzeczy zareagowała inaczej na ciepło.

Lód się poddał. Zniknął.

Świeca zaczęła się spalać, ale w tym procesie ogrzewała i rozjaśniała przestrzeń.

A przyprawa? Ona rozkwitła.

To nie chodzi o to, czy w życiu robi się „gorąco”. Bo zrobi się.

Chodzi o to, co zrobisz wtedy Ty.

Nie musisz być nieczuła jak lód, żeby przetrwać. Nie musisz spalać się jak świeca dla innych, zapominając o sobie. Ale masz w sobie siłę, by - tak jak przyprawa - uwolnić to, co najpiękniejsze, nawet w trudnych chwilach.


Morał
:

Nie zmienimy temperatury świata, ale możemy wybrać, co z nią zrobimy. Każdy z nas ma coś w sobie, co może zamienić trud w wartość - zapach, ciepło, światło… Twoja obecność też ma znaczenie. Nawet jeśli czasem tego nie widać od razu.





 Dziękuję, że zaglądasz na mój blog 🌿 Jeśli chcesz, zostaw kilka słów w komentarzu albo kliknij „Obserwuj” po prawej stronie. A gdybyś chciał/a postawić mi kawę - zapraszam tutaj: 

niedziela, 4 stycznia 2026

Dom odbić - opowieść z przesłaniem

 W pewnym miasteczku znajdował się stary, niemal zapomniany budynek. Mieszkańcy mówili o nim „Dom Odbić”, choć nikt dokładnie nie wiedział, skąd wzięła się ta nazwa. Mówiono, że kto tam wejdzie, zobaczy więcej, niż się spodziewa.

Pewnego dnia ciekawski kot, znany z pogodnego usposobienia, postanowił zbadać to miejsce. Wszedł do środka z entuzjazmem i zaciekawieniem. Wnętrze było pełne lśniących

powierzchni - ściany odbijały jego obraz w nieskończoność. Kot uśmiechnął się do swojego odbicia. W tej samej -chwili tysiące „kotów” odwzajemniło ten uśmiech. Poruszył ogonem z radością, a wszystkie odbicia zrobiły to samo.

- Co za cudowne miejsce! - zamruczał zadowolony. - Tyle przyjaznych twarzy!

Następnego dnia do tego samego domu trafił inny kot, znany z wiecznego niezadowolenia. Kiedy przekroczył próg, spojrzał podejrzliwie w zwierciadła. Jego odbicia wydawały się groźne, ponure, wręcz wrogie. Warknął, a setki postaci w odpowiedzi również się skrzywiły.

- Co za okropne miejsce - fuknął i uciekł jak najdalej. - Lepiej trzymać się od tego z daleka.

Morał:

Świat często oddaje nam to, co sami do niego przynosimy. Ludzie wokół nas mogą być jak lustra - jeśli spojrzysz na nich z życzliwością, zobaczysz życzliwość. Jeśli patrzysz z podejrzliwością, odpowiedzą tym samym.


Zanim ocenisz otoczenie, sprawdź, z jaką postawą sam do niego wchodzisz.




Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz.
Przycisk „Obserwuj” w bocznym pasku pozwoli Ci być zawsze na bieżąco.
A kawę możesz postawić tutaj  


piątek, 2 stycznia 2026

Przypowieść o sześciu ślepcach

Dawno temu do pewnej wioski przyprowadzono słonia. Zwierzę było ogromne, a sześciu niewidomych mężczyzn usłyszało o jego przybyciu i postanowiło go "zobaczyć" dotykiem.

Pierwszy dotknął boku słonia i powiedział:  

- Słoń jest jak mur!

Drugi złapał za kieł:  

- Nie, jest jak ostry dzidy!

Trzeci objął nogę:  

- Co wy mówicie? Słoń przypomina drzewo!

Czwarty trzymał ucho i uznał, że słoń jest jak wachlarz.

Piąty chwycił za ogon i powiedział, że to lina.

Szósty dotknął trąby i był pewien, że słoń jest jak wąż.

Każdy był przekonany o swojej racji. Pokłócili się i nikt nie chciał słuchać drugiego. Wtem przechodzący starzec zatrzymał się i rzekł:  

- Każdy z was ma rację, ale tylko częściową. Dopiero razem możecie zrozumieć, czym naprawdę jest słoń.


Morał
: Każdy z nas widzi tylko fragment prawdy. By zrozumieć całość, musimy słuchać siebie nawzajem z otwartym sercem i umysłem.





Twoje słowa pod postami to dla mnie największa motywacja ❤️ Zachęcam też do kliknięcia przycisku „Obserwuj” po prawej stronie. A jeśli chcesz postawić mi kawę