Czasem zakochujemy się w tym, kim mógłby być.
W jego potencjale. Czułości, której nigdy nie dał - ale przecież „widzieliśmy ją w jego oczach”.
Nie wiesz co zrobić, stoisz na rozdrożu? Moze nie wiesz dokąd pójść, co zrobić, jaką decyzję podjąć, napisz do mnie, anonimowo zmieszczę go na blogu, odpisze, pomogę. Przeszłam przez wiele trudnych chwil w życiu, które nauczyły mnie siły, empatii i zrozumienia. Dzięki własnym doświadczeniom wiem, jak ważne jest wsparcie i rozmowa. Chcę dzielić się tym, co pomogło mi odnaleźć spokój i nadzieję, aby inni również mogli poczuć się lepiej, dlatego powstała strona ,,Ciepłe Słowa"
Czasem zakochujemy się w tym, kim mógłby być.
W jego potencjale. Czułości, której nigdy nie dał - ale przecież „widzieliśmy ją w jego oczach”.
Nie każda pomoc jest miłością.
Czasem to strach przed odejściem.
Albo przed byciem niepotrzebną.
Znasz to? Wchodzisz w czyjeś życie z sercem na dłoni. Widzisz, że ktoś tonie - więc rzucasz mu siebie. Swój czas, energię, sen, zdrowie. Swoje „dam radę”. I nawet jeśli on nie prosił - Ty i tak próbujesz ratować. Z nadzieją, że może wystarczy. Może się zmieni. Może przestanie pić, kłamać, znikać, milczeć, ranić.
Ale w tym tłumie - każdy coś dźwiga.
Nie widzisz tego ciężaru. Bo ciężary nie zawsze mają kształt. Czasem są ciche i niewidzialne. Poronienie. Samotność. Kłótnia z przyjaciółką. Utrata pracy.
Strach o zdrowie.8 Matka, która umiera. Rozstanie, które rozdziera duszę po kawałku. Cisza, która boli bardziej niż słowa.
Nie ma jednej daty. Nie było wybuchu. Nie było dramatu.
Po prostu coraz ciszej. Coraz mniej wiadomości. Coraz mniej wspólnych spraw.
Coraz mniej Ciebie w ich świecie.
I coraz bardziej łapiesz się na tym, że mimo że żyjesz, oddychasz, pracujesz, rozmawiasz - to czujesz się przezroczysta.
Czas, żeby poleżeć.
Czas, żeby scrollować bez końca.
Czas, żeby wpatrywać się w ekran - byle nie w życie.
Ale kiedy przychodzi do czegoś ważniejszego -
czas znika. Nagle go nie ma.
Jakbym była z innej planety.
Jakby moje emocje były zbyt intensywne, moje myśli zbyt głębokie, a moje reakcje zbyt... inne.
Są dni, kiedy próbuję tłumaczyć się światu.
Usprawiedliwiać swoje odczucia, wyjaśniać swoje decyzje, przekonywać, że moje „ja” też jest w porządku.
Jak szukamy tego, co nasze - spokoju, szczęścia, jakiegoś sensu - tak panicznie, że aż nas to męczy.
Rozglądamy się w popłochu, szukamy jakby brakowało nam powietrza. A wszystko wokół tylko przeszkadza, jakby ktoś nam celowo to utrudniał.Myślałam, że tak trzeba. Że dawanie siebie do końca to dowód troski. Że rezygnacja to forma miłości.
- To pamiątka po moim dziadku - powiedziała. - Zanim go zatrzymasz, chcę, żebyś poszła do trzech różnych miejsc i zapytała, ile jest wart.
Córka poszła najpierw do osiedlowego sklepu z elektroniką. Sprzedawca rzucił okiem i powiedział: